Kiedy roleta przestaje trzymać albo żaluzja nie domyka lameli, pierwsza myśl zwykle brzmi: trzeba kupić nową. W praktyce w zdecydowanej większości zgłoszeń, jakie do nas przychodzą, wystarcza wymiana jednego zużytego elementu, a koszt jest częścią ceny nowej osłony. Poniżej najczęstsze objawy z opisem, co za nimi stoi.
Roleta spada pod własnym ciężarem i nie trzyma pozycji
W wersjach łańcuszkowych odpowiada za to zużyte sprzęgło w mechanizmie, w bezłańcuszkowych zmęczona sprężyna. Sprzęgło wymienia się razem z mechanizmem, a tkanina i kaseta zostają na miejscu, więc naprawa jest krótka. Przy sprężynie można zdjąć rolkę i nakręcić mechanizm, ale przy wyrobionym elemencie to działanie na kilka miesięcy, więc zwykle wymieniamy wkład sprężynowy dopasowany do ciężaru tkaniny.
Przy szerokich roletach warto przy tej okazji rozważyć podział na dwa pasy. Ciężar rozłożony na dwa mechanizmy przestaje je przeciążać, a to najczęstsza pierwotna przyczyna tej usterki.
Tkanina nawija się skośnie i ucieka na bok
Materiał został przyklejony do rurki pod kątem, przy produkcji albo przy poprzedniej naprawie. Błąd o milimetr na górze narasta na całej wysokości i po tygodniu roleta ociera o prowadnicę. Naprawa polega na zdjęciu rolki, odklejeniu tkaniny, wytrasowaniu linii prostopadłej do osi rurki i osadzeniu materiału na nowo. Przy roletach wolnowiszących korygujemy dodatkowo poziom uchwytów.
Część lameli w żaluzji nie zamyka się do końca
To rozciągnięta drabinka, czyli układ sznurków z poprzeczkami, na których leżą lamele. Przy zmianach wilgotności sznurki wydłużają się nierównomiernie i kilka lameli w jednym miejscu zaczyna pracować w innym zakresie niż reszta, zostawiając szczelinę światła. Regulacją tego nie da się naprawić, bo problem siedzi w długości oczek.
Wymiana drabinki wymaga wysunięcia wszystkich lameli i przełożenia ich na nowy układ. Zajmuje około godziny i jest wielokrotnie tańsza od nowej żaluzji. W kuchniach i łazienkach warto przy tej okazji przejść na drabinkę taśmową, która nie pracuje przy wahaniach wilgotności, bo inaczej problem wróci po kilku sezonach.
Pokrętło obrotu kręci się luzem
W górnej belce siedzi przekładnia ślimakowa z plastikowym kołem, które wyrabia się przy kręceniu z siłą po dojściu lameli do skrajnego położenia. Wymieniamy cały mechanizm obrotu wraz z pokrętłem. Ważne jest przy tym sprawdzenie, czy wałek obrotowy nie jest wygięty, bo daje bardzo podobny objaw, a wymiana samej przekładni nic wtedy nie da.
Roleta zewnętrzna: urwana taśma i zablokowany pancerz
Taśma przeciera się w miejscu wyjścia ze skrzynki i pęka zwykle w środku sezonu, gdy roleta chodzi codziennie. Wymienia się ją, otwierając skrzynkę i przewijając nową przez nawijak, przy czym trzeba sprawdzić stan sprężyny nawijającej, bo zmęczona zerwie następną taśmę w podobnym czasie. Warto też obejrzeć krawędź przelotu taśmy przez profil, bo ostry brzeg przeciera ją od nowa.
Zablokowany pancerz to zwykle zanieczyszczona prowadnica, wygięty profil albo profil, który wyskoczył z prowadzenia po szarpnięciu przymarzniętej rolety. Uszkodzone profile wymienia się pojedynczo, bez zmiany całości. Przy tej okazji czyścimy prowadnice i sprawdzamy odpływy wody, bo bez tego problem wraca następnej zimy.
Kiedy naprawa nie ma sensu
Są sytuacje, w których mówimy wprost, że nie warto. Gdy powyginana jest większość lameli w żaluzji, wymiana sztuka po sztuce wychodzi drożej niż nowa osłona. Gdy rama moskitiery jest wygięta albo ma pęknięte narożniki, wymiana samej siatki nie odtworzy szczelności. Gdy mechanizm pochodzi z bardzo starego, nietypowego systemu i nie ma czego zamówić, prowizorka wytrzyma kilka tygodni.
Naprawiamy też osłony, których nie montowaliśmy, i to spora część naszej pracy serwisowej. Jeśli mechanizm należy do rozpoznawalnego systemu, części zwykle da się dobrać, bo wiele elementów jest wymiarowo zgodnych między producentami. Przed wizytą warto sprawdzić, czy na kasecie lub skrzynce jest tabliczka z oznaczeniem, bo znacznie przyspiesza to dobór.