Moskitiery kupuje się zwykle w lipcu, po nieprzespanej nocy, i wtedy okazuje się, że gotowe rozmiary z marketu nie pasują do żadnego okna w domu. Siatka na wymiar to inna kategoria, bo rama wchodzi dokładnie w światło skrzydła i nie pozostawia szczelin, przez które komar wchodzi bez trudu. Przy oknach nad łóżkiem i w pokojach dzieci ta różnica jest jedyną, która ma znaczenie.
Rodzaj moskitiery wynika z tego, co osłaniamy. Do okien otwieranych rozwiernie zakładamy ramki zaczepiane na uchwytach, które zdejmuje się jednym ruchem przed myciem szyb i schodzi na zimę do piwnicy. Do drzwi balkonowych i tarasowych, którymi się przechodzi, potrzebne są konstrukcje na zawiasach z samozamykaczem albo systemy przesuwne. Do dużych przeszkleń i drzwi używanych codziennie najlepiej sprawdzają się moskitiery plisowane, bo składają się w wąski pakiet przy krawędzi.
Moskitiery rolowane działają jak roleta zamknięta w kasecie nad oknem. Siatkę wyciąga się w dół, a po sezonie zwija do profilu, gdzie nie zbiera kurzu i nie trzeba jej nigdzie przechowywać. To rozwiązanie dla kogoś, komu przeszkadza zdejmowanie i wieszanie ramek dwa razy w roku, choć trzeba pamiętać, że kaseta zostaje nad oknem widoczna przez cały rok.
Rodzaj siatki dobiera się osobno. Standardowa siatka z włókna szklanego w kolorze antracytowym jest najmniej widoczna z wnętrza i najczęściej wybierana. W domach z kotami stosujemy siatki wzmocnione, które nie ustępują pod pazurami, bo zwykła siatka w takim domu wytrzymuje jedno lato. Tam, gdzie problemem są nie komary, a pyłki roślin, wchodzą siatki o gęstszym splocie, choć trzeba wiedzieć, że ograniczają przepływ powietrza.