Rolety rzymskie to rozwiązanie dla kogoś, kto chce mieć w oknie tkaninę wyglądającą jak zasłona, ale nie chce zasłon. Materiał podnosi się do góry i układa w równoległe poziome fałdy, trzymane usztywniającymi pręcikami wszytymi w kieszenie na odwrocie. Opuszczona roleta jest płaską płaszczyzną tkaniny, podniesiona zbiera się w miękką harmonijkę nad oknem.
W odróżnieniu od zwykłej rolety nawijanej na rurkę, rolety rzymskie pozwalają użyć grubszych i bardziej dekoracyjnych materiałów. Len, bawełna z domieszką poliestru, tkaniny z widocznym splotem czy podszyte materiały zaciemniające zachowują się tu dobrze, bo nie muszą się ciasno zwijać. Dzięki temu w salonie albo w sypialni roleta rzymska wygląda znacznie bliżej dekoracji wnętrza niż osłony technicznej.
Trzeba wiedzieć, że rolety rzymskie w pozycji podniesionej zabierają górną część okna, bo tkanina musi się gdzieś zmieścić. Przy oknie o wysokości stu sześćdziesięciu centymetrów harmonijka zajmuje zazwyczaj od dwudziestu do trzydziestu centymetrów. Na oknach niskich, typowych dla kuchni w blokach, ten zapas potrafi zabrać zbyt dużo światła i wtedy uczciwiej jest zaproponować plisę albo roletę materiałową.
Mocowanie zależy od tego, jak wygląda okolica okna. Najczęściej idziemy w listwę montażową przykręcaną do sufitu, do ściany nad wnęką albo do węgarka. Przy wnękach z zabudową gipsową i przy karniszach sufitowych trzeba wcześniej sprawdzić, w co da się wkręcić kołek, bo płyta gipsowo-kartonowa bez wzmocnienia nie utrzyma ciężaru namoczonego lnu.