Ta branża ma bardzo przewidywalny rytm i praktycznie każdy popełnia ten sam błąd. Ludzie dzwonią po pierwszej nieprzespanej nocy z komarami albo po pierwszym upalnym popołudniu w pokoju od zachodu, czyli dokładnie wtedy, gdy dzwoni cała reszta. Efekt jest taki, że terminy u producentów, zwykle liczone w kilku dniach roboczych, rozciągają się na kilka tygodni.
Moskitiery: zamawiaj w kwietniu
Sezon na siatki zaczyna się w maju i trwa do sierpnia, ale prawdziwy szczyt przypada na lipiec. Wtedy terminy są najdłuższe w całym roku. W kwietniu, gdy jeszcze nikt o komarach nie myśli, moskitiery schodzą w kilka dni, a przy okazji jest czas, żeby spokojnie przejść wszystkie okna i zdecydować o typie siatki oraz mocowaniu.
Ma to szczególne znaczenie w okolicach, gdzie sezon owadów jest intensywny. W dolinie Świdra, wokół Kołbieli i Józefowa albo w Otwocku nad rzeką otwarte okno bez siatki w ciepły wieczór to kilkanaście owadów w pokoju w ciągu kwadransa. Tam siatki nie są udogodnieniem, a wyposażeniem podstawowym, i warto mieć je przed pierwszą ciepłą nocą, nie po niej.
Rolety wewnętrzne: marzec i kwiecień
Poza sezonem realizacja rolety materiałowej albo żaluzji aluminiowej w popularnym kolorze zajmuje od kilku dni roboczych do dwóch tygodni. W maju i czerwcu ten sam produkt potrafi czekać wyraźnie dłużej, bo producenci tkanin obsługują wtedy cały rynek naraz. Jeśli planujesz rolety do sypialni na lato, marzec jest właściwym momentem. Zdąży się i pomiar, i produkcja, i montaż.
Dłuższe terminy zawsze dotyczą tkanin sprowadzanych, plis do okien nietypowych, żaluzji drewnianych w mniej typowych odcieniach i rolet rzymskich, które są szyte, a nie cięte z rolki. Przy tych produktach warto doliczyć zapas nawet poza sezonem.
Rolety zewnętrzne i markizy: wczesna wiosna albo wczesna jesień
Tu dochodzi czynnik, którego nie ma przy osłonach wewnętrznych: montaż odbywa się na elewacji, więc zależy od pogody. Mróz i długotrwały deszcz go opóźniają, a w maju i czerwcu terminy u producentów są najdłuższe w roku. Optymalne okna to marzec i kwiecień albo wrzesień i październik.
Przy markizach dochodzi jeszcze kwestia sezonu burzowego. Czujnik wiatru, który zwija tkaninę automatycznie, warto mieć zainstalowany do końca maja, bo najczęstsze uszkodzenia markiz wynikają z pozostawienia ich rozłożonych przy nadchodzącej burzy. Na otwartej przestrzeni, jak w gminie Dębe Wielkie, traktujemy go jako element obowiązkowy, nie dodatek.
Przeglądy: wrzesień i październik
To najbardziej pomijany punkt w całym kalendarzu, a zapobiega najdroższym awariom. Rolety zewnętrzne pracują na elewacji i zbierają wszystko, co przynosi wiatr. Igliwie w domach wśród sosen, pył z drogi przy trasach o dużym ruchu, plewy z pól po żniwach. Osad wchodzi w prowadnice razem z wodą deszczową i zatyka odpływy w ich dolnej części.
Konsekwencja przychodzi w pierwszą mroźną noc: woda zamarza w prowadnicy i pancerz przymarza. Próba podniesienia go kończy się wygiętymi profilami albo spalonym silnikiem, czyli naprawą wielokrotnie droższą od przeglądu. Samo czyszczenie prowadnic, przetkanie odpływów i przesmarowanie środkiem silikonowym zajmuje kilkanaście minut na okno.
Kalendarz w skrócie
- Marzec: rolety i plisy do sypialni oraz okien dachowych, przed sezonem słonecznym.
- Kwiecień: moskitiery na wszystkie okna, rolety zewnętrzne, markizy z czujnikiem wiatru.
- Maj i czerwiec: najdłuższe terminy w roku, licz na kilka tygodni.
- Lipiec: szczyt sezonu, zamówienia realizowane najdłużej.
- Wrzesień i październik: przegląd rolet zewnętrznych, czyszczenie prowadnic i odpływów.
- Listopad do lutego: krótkie terminy, dobry moment na osłony, które nie są pilne.