Wertikale kupuje się zwykle do jednego z dwóch miejsc: do biura albo do drzwi tarasowych. Wertikale rozwiązują problem, z którym każda pozioma osłona sobie nie radzi: bardzo szerokie okno albo przeszklenie, przez które się przechodzi. Pasy tkaniny wiszą pionowo na wózkach jeżdżących w szynie, obracają się wokół własnej osi i dają się zsunąć na jedną albo obie strony. Dzięki temu przy drzwiach tarasowych da się otworzyć przejście bez podnoszenia czegokolwiek, a przy przeszkleniu na całą ścianę nie ma ograniczenia szerokości, jakie narzuca ciężar rolety.
W biurach wertikale trzymają się od lat z bardzo prostego powodu. Obrót pasów pozwala odciąć bezpośrednie słońce od stanowisk pracy, zostawiając pomieszczenie jasnym, a szyna sufitowa nie zabiera miejsca w oknie. Do tego pojedynczy uszkodzony pas wymienia się w kilka minut, bez ruszania reszty, co przy kilkudziesięciu oknach w budynku ma znaczenie praktyczne.
Do wyboru są dwie szerokości pasów. Osiemdziesiąt dziewięć milimetrów to klasyk, który dobrze wygląda w mieszkaniach i w mniejszych pomieszczeniach, bo pasy są węższe i gęściej ułożone. Sto dwadzieścia siedem milimetrów daje mniej pasów na tej samej szerokości, spokojniejszy rytm i mniej elementów do czyszczenia, więc częściej trafia do dużych sal i przeszkleń biurowych.
Tkaniny dzielą się na kilka grup i to one decydują o tym, jak zachowują się wertikale. Materiały gładkie, poliestrowe, są najprostsze w utrzymaniu i najczęściej wybierane. Tkaniny typu screen przepuszczają widok na zewnątrz przy jednoczesnym tłumieniu słońca, więc pasują do biur z widokiem. Wersje zaciemniające przydają się w salach konferencyjnych i wszędzie, gdzie coś się wyświetla na ekranie.