Żaluzje drewniane wybiera się z innych powodów niż aluminiowe. Aluminium jest praktyczne i tanie w utrzymaniu, ale w oknie widać, że to element techniczny. Drewno zachowuje się inaczej, bo ma słój, ciepły odcień i pewien ciężar, który zmienia odbiór całego pomieszczenia. W domach z drewnianą podłogą, drewnianą stolarką albo z dużą ilością naturalnych materiałów żaluzje drewniane wpisują się we wnętrze, zamiast się z niego wybijać.
Najczęściej stosowane są lamele o szerokości dwudziestu pięciu i pięćdziesięciu milimetrów. Dwudziestka piątka jest bliższa proporcjom klasycznej żaluzji i dobrze wygląda w mieszkaniach oraz na mniejszych oknach. Pięćdziesiątka to zupełnie inny charakter, bardziej gabinetowy, z wyraźnymi poziomymi liniami, i wymaga okna o odpowiedniej wysokości, bo w niskim oknie kilka szerokich lameli wygląda ciężko.
Drewno ma ograniczenie, o którym trzeba mówić otwarcie. Reaguje na wilgoć i temperaturę, więc do łazienki, nad zmywak w kuchni czy do nieogrzewanego pomieszczenia nie nadaje się. W takich miejscach lamele z czasem wyginają się w łuk, a lakier zaczyna pękać. Jeżeli ktoś chce wyglądu drewna w łazience, sensowniejszym rozwiązaniem są lamele z materiału drewnopodobnego, które trzymają kształt niezależnie od pary.
Kolor dobiera się nie do ściany, a do pozostałego drewna w pomieszczeniu. Podłoga, blat, framugi drzwi i sama stolarka okienna dają razem pewien ton i żaluzja albo w niego wchodzi, albo świadomie z nim kontrastuje. Trzecia droga, czyli odcień zbliżony, ale nie identyczny, wygląda najgorzej, dlatego przy pomiarze przystawiamy próbniki do podłogi i do framugi, nie tylko do okna.