Żaluzja jest mechanizmem z wielu drobnych części i to one się zużywają, nie lamele. Serwis żaluzji sprowadza się najczęściej do czterech napraw: wymiany rozciągniętej drabinki, przełożenia sznurków podnoszących, wymiany przekładni obrotu w górnej belce albo podmiany pojedynczych powyginanych lameli. Każda z nich jest tańsza od nowej żaluzji, a większość da się wykonać na miejscu.
Najczęstsze zgłoszenie brzmi tak: część lameli nie domyka się do końca i zostaje szczelina światła. Winna jest wtedy drabinka, czyli układ sznurków, na których wiszą lamele i który przekazuje obrót. Przy zmianach wilgotności, zwłaszcza w kuchniach i łazienkach, drabinka rozciąga się nierównomiernie i kilka lameli w jednym miejscu zaczyna pracować inaczej niż reszta. Wymiana wymaga przełożenia wszystkich lameli i jest robotą na około godzinę.
Druga grupa usterek dotyczy podnoszenia. Żaluzja zbiera się skośnie, pakiet po jednej stronie jest wyżej albo sznurek zaciął się w blokadzie. Zwykle wystarcza wyrównanie długości roboczej sznurków i sprawdzenie poziomu górnej belki, bo przekoszone mocowanie daje identyczny objaw. W żaluzjach drewnianych dochodzi ciężar, który przy szerokich oknach przeciąża mechanizm i wtedy proponujemy podział pakietu na dwie części.
Wertikale mają własną listę problemów. Wózki jeżdżące w szynie wypadają z zazębienia i wtedy jeden pas ustawia się inaczej niż pozostałe. Linka przesuwająca wózki zeskakuje z rolki na końcu profilu. Kieszenie na dolne obciążniki puszczają w zgrzewie. Wszystkie te elementy są wymienne pojedynczo, co przy biurze z kilkudziesięcioma oknami ma znaczenie kosztowe.