Plisy okienne wygrywają tam, gdzie inne osłony się kończą. Tkanina złożona w harmonijkę biegnie między dwiema listwami prowadzonymi na napiętych linkach, więc da się ją przesuwać nie tylko od dołu do góry, ale też odwrotnie: zostawić odsłoniętą górę okna, a zasłonić dół. W kuchni na parterze albo w łazience od strony ulicy to rozwiązanie robi dokładnie to, czego potrzeba, bo światło wpada górą, a nikt nie zagląda do środka.
Druga rzecz, w której plisy są bezkonkurencyjne, to okna o nietypowych kształtach. Trójkąt na szczycie ściany, trapez nad drzwiami tarasowymi, okrągłe okno w klatce schodowej, ukos na poddaszu. Konstrukcja pozwala docinać tkaninę pod kąt i prowadzić ją po skosie, czego nie da się zrobić roletą nawijaną na prostą rurkę. Do okien dachowych plisy montujemy w prowadnicach dociskających materiał do szyby, żeby nie odstawał pod własnym ciężarem.
Tkaniny dobiera się pod funkcję pomieszczenia. Materiały przezierne rozpraszają światło i zostawiają wnętrze jasnym. Wersje z powłoką po stronie zewnętrznej odbijają promienie i pomagają w oknach południowych. Plisy typu blackout, z gęstą tkaniną i szczelnymi prowadnicami, dają najciemniejsze zasłonięcie z całej naszej oferty osłon wewnętrznych, więc do sypialni i pokoi dziecka wchodzą najczęściej właśnie one.
Montaż jest zazwyczaj bezinwazyjny. Uchwyty zatrzaskowe wciska się pod uszczelkę skrzydła, a tkanina z prowadnicami przylega blisko szyby. Przy oknach dachowych i skosach czasem trzeba przykręcić prowadnice do ramy, ale wtedy uzgadniamy to z klientem, bo w oknach na gwarancji ma to znaczenie.